Jan Ołdakowski od 2004 r. jest dyrektorem Muzeum Powstania Warszawskiego, a wcześniej był Pełnomocnikiem Prezydenta Warszawy ds. Muzeum oraz współautorem koncepcji i programu działalności tej instytucji. Jest też posłem na Sejm V i VI kadencji. Skończył polonistykę oraz podyplomowe studium oceny i wyceny zabytków przyrodniczych. Został odznaczony Srebrnym Medalem Gloria Artis, Srebrnym Medalem Pro Memoria i Złotym Medalem Opiekuna Miejsc Pamięci. Jest członkiem nadzwyczajnym Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

Warszawa dla wszystkich

Ola Rzążewska: gdy w czasie kolejnych sierpniowych rocznic myśli Pan o Powstaniu, to czym ono dla Pana jest?

Jan Ołdakowski: Co roku 1 sierpnia na wojskowych Powązkach, tuż przed Godziną „W”, gromadzi się wielu warszawiaków chcących oddać hołd żołnierzom, którzy ponad 60 lat temu przeciwstawili się dwóm systemom totalitarnym. Panuje tam atmosfera nie tyle zadumy, co zbiorowego szacunku dla historii. Przetrwała w nas pamięć o Powstaniu Warszawskim i mimo wielu trudnych momentów, była pielęgnowana. I 1 sierpnia na Cmentarzu Powązkowskim można się przekonać, że Powstanie jest żywą historią nie tylko dla starszych osób, świadków tamtych wydarzeń, ale także dla ich dzieci, wnuków i prawnuków. Często można zobaczyć, że są naprawdę wzruszeni, gdy o godzinie 17 zaczynają wyć syreny. Także dla mnie to bardzo przejmujący moment.

a czy ma Pan we własnej rodzinie jakieś powstańcze historie?

Moja babcia walczyła w zgrupowaniu „Gurt”. Natomiast dziadek brał udział w kampanii wrześniowej w obronie Warszawy, a później dostał się do oflagu, po wyzwoleniu był w Armii Krajowej.

Chyba trudno uczyć o Powstaniu? To skomplikowane, bo przecież nie odnieśliśmy zwycięstwa, choć staliśmy po właściwej stronie.

z pewnością jest to wyzwanie. Powstanie Warszawskie jest jednym z najtrudniejszych wydarzeń w historii Polski, dlatego przedstawiamy wszystkie argumenty „za” i „przeciw”, aby nasi odbiorcy mogli sobie sami wyrobić zdanie. Pokazanie tej złożoności jest na pewno ciekawsze niż podanie samych faktów i gotowych interpretacji. Wizyta w Muzeum ma wywołać dyskusję i pobudzić do refleksji na temat naszych dziejów najnowszych, a nie utwierdzać w przyjętych już opiniach.

„Miasto ruin”, czyli 5-minutowy film, będący pierwszą cyfrową rekonstrukcją Warszawy zniszczonej podczas II wojny światowej, widzowie Multikina mogli zobaczyć jesienią przed seansami. Skąd wziął się pomysł, by z taką tematyką wejść do sieci komercyjnych kin?

Chcieliśmy w ten sposób dotrzeć do szerszej widowni i to w całej Polsce. od premiery, która odbyła się 1 sierpnia 2010 r., film pokazywany jest w Muzeum Powstania Warszawskiego w wersji 3D i klasycznej. Tylko w ciągu pierwszych 10 tygodni obejrzało go 200 tys.osób! Pokazy w Multikinach to wyjście naprzeciw oczekiwaniom miłośników historii z całej Polski, którzy nie mają możliwości przyjazdu do Warszawy, a interesują się tematem Powstania i II wojny światowej. Każdy widz, przychodzący do kina po porcję rozrywki, miał możliwość zobaczenia wyjątkowego projektu stworzonego wspólnie ze studiem Platige Image. Uwierzyliśmy, że popcorn i cola nie przeszkodzą w odbiorze prezentowanej przez nas historii.

Prowadzicie też programy edukacyjne dla nauczycieli, którzy pracują z młodzieżą. Czy aby dotrzeć do młodego człowieka, trzeba historię upraszczać?

Nie dopuszczamy do pomijania istotnych faktów i pokazywania dzieciom gotowych interpretacji. Przygotowujemy prosty i czytelny przekaz z zastosowaniem nowoczesnych technik i środków dydaktycznych. od początku naszym celem było dotarcie do jak najszerszej grupy młodzieży i dzieci poprzez zrozumiały dla nich język. w Muzeum staramy się stwarzać odpowiednie warunki do tego, aby młodzi ludzie mogli rozwijać samodzielnie rozbudzone przez nas zainteresowania.

Muzeum zaprasza też dzieci. jak się wprowadza najmłodszych w tę tematykę?

Bardzo trudno uczyć dzieci o wojnie. bo przekazujemy im prawdę o tym, że wojna jest czymś złym. a z drugiej strony uczymy najmłodszych o wydarzeniach z przeszłości wykorzystując teorię ról społecznych – pokazujemy uczestników Powstania Warszawskiego.

Który ze zrealizowanych przez Was ostatnio projektów jest Panu szczególnie bliski?

Właśnie skończyła się piąta edycja festiwalu „Niewinni Czarodzieje”, przybliżającego polską kulturę lat 50. i 60. w tym roku inspiracją stała się dla nas twórczość Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory, autorów „Kabaretu Starszych Panów”. Przez te kilka dni mogliśmy zobaczyć najlepszych polskich komiksiarzy, takich jak Przemek Truściński i Ernesto Gonzales, na nowo interpretujących „Starszych Panów”. Aga Zaryan zaśpiewała piosenki Kaliny Jędrusik, a teatr improwizowany Klancyk! zaprezentował swoją wersję tekstów Wasowskiego i Przybory. Przecież rok 1956 to uwolnienie polskiej kultury. i to w Warszawie można było wtedy spotkać światowej klasy artystów – Leopolda Tyrmanda, Krzysztofa Komedę czy Zbigniewa Cybulskiego, do których twórczości odwołujemy się w kolejnych edycjach festiwalu. Ten czas festiwalowy jest szczególny dla wszystkich warszawiaków chcących poznać korzenie miasta, w którym żyją. Zwracamy się przede wszystkim do młodych ludzi, także tych, którzy niedawno się tu sprowadzili. bo warszawiakiem może być każdy – wystarczy dobra wola i chęć poznawania historii i kultury tego miejsca.